
„Dom” kojarzy mi się z… rysunkiem dziecka. Wejście i wyjście, okno po lewej i okno po prawej, centralny komin, z którego leci dym. Oto szczęście domowe – i jeszcze dobra kompania, zwierzęta wokół nas i dobry nastrój. Kiedy kupowałam w 1977 roku ten dom na Żoliborzu, z rysunku dziecka mia! tylko miłe dla oka proporcje. Mieszkało w nim sześć rodzin. W środku zgnilizna, pleśń, ściany z grzybem – trzeba było użyć amerykańskiej chemii, żeby wyleczyć mury (urzędnicy z Rady Narodowej śmiali się. że Sienkiewicz lubi grzybobranie).